We wrocławskim hotelu Hotel Invite?znajduje się Menu Motto autorska restauracja zwyciężczyni II edycji MasterChef TVN??? Beaty Śniechowskiej w której serwowane są dania w stylu nowoczesnej kuchni polskiej??. Karta dań jest krótka?, tak jak lubię: 6 przystawek i 6 dań głównych?, 3 zupy? oraz 3 desery?, a także 2 dania dla dzieci.
Wybierając się tam, wiedziałam, że na pewno będę chciała zjeść przystawkę o której namiętnie ?myślałam, odkąd zajrzałam?parę dni wcześniej w menu. Na drugie danie zamówiłam kaczkę?, a na deser bardzo bardzo słodki nugat?
Jako czekadełko wjechał chleb?z samych ziaren ze słoiczkiem mega pysznego smalcu?

Przystawka:
„Kanapka z sercem wołowym, piklowana gorczyca, sos malinowy, czosnek niedźwiedzi” (24 zł)♥️?

Była to sporej wielkości przystawka na którą składały się dwie kromki chałki?podpieczonej na chrupko i złoto, takie a’la tosty? posmarowane majonezem z dodatkiem czosnku niedźwiedziego?, a na nich znajdowało się przewspaniałe, cienko pokrojone serce wołowe❤️?. Dla kwasowości dodano ziarna piklowanej gorczycy oraz odrobinę malinowego?coulis. To było niesamowite‼️Mięso rozpływało się w ustach❗️Dlaczego serce wołowe jest tak rzadko spotykane w restauracjach❓?I w ogóle podroby❓Czy nasze społeczeństwo przestanie się w końcu ich bać⁉️Bardzo nad tym ubolewam… ?To była jedna z najlepszych przystawek jakie jadłam?Marzę, że kiedyś jeszcze będzie mi dane zjeść coś podobnego z dodatkiem serca wołowego?
Danie główne:
„Pierś z kaczki, pierogi leniwe, rzepa, mus z buraka i wiśni, gruszka”( 46 zł)??

Tutaj kaczka była podana wraz z pierogami ?leniwymi z kruszonką na delikatnie słodko. Mięso kaczki? przygotowane metodą sous vide, odpowiednio różowe i soczyste, obtoczone w prażonym sezamie. W sosie demi glace pojawił się dodając ostrości zielony pieprz?, który wielbię, a w zestawieniu z kaczką jeszcze go nie jadłam – było smacznie?Kleks musu z buraka i wiśni super podbił smak mięsa, a konfitowana i grillowana mini gruszka?dodały słodkości i owocowej lekkości. Rzepy w daniu nie było, może nie dojechała – zdarza się… W każdym bądź razie – leniwe sprowadziły to danie na poziom mega smaczności, były najlepsze jakie miałam okazję jeść?
Deser:
„Mrożony nugat orzechowy, pieprz czerwony, kruche ciastko, winegret dyniowy” (22 zł)???

Deser?to spora porcja, zamówiłam go wraz z moimi dwoma towarzyszami wrocławskiego gastro-tripu „na spółę” ??(być może dlatego wydawało nam się, że przyniesiona nam porcja była zaskakująco extra większa ????) ale i tak ledwo we trójkę daliśmy radę ją zjeść po wcześniejszych daniach, a w planach mieliśmy jeszcze dwie miejscówki „do zjedzenia”?Nugat ten, to takie orzechowe lody? z mnóstwem różnych orzechów??, ułożone na pokruszonym ciastku ?i polane słonym karmelem. I tutaj co było mega zaskakujące, to w pipetce ?znajdował się winegret dyniowy?, który mogliśmy sobie dozować wg uznania… a hitem w tej słodkiej masie rozkoszy był czerwony pieprz❤️, który wspaniale wszystko podkręcił. Naprawdę ten deser to niezły konkret?
Pani Beata serwuje naprawdę ciekawą i oryginalną polską kuchnię?, uwielbiam tego Jej „twista” który wkręca w dania?, które z kolei tak wkręciły moje kubki smakowe?, że pisząc tego posta już mam ochotę tam wrócić?

