Restauracja Margeritta – menu na Walentynki - Foodie Dreamka
20936
post-template-default,single,single-post,postid-20936,single-format-standard,bridge-core-2.2.1,cookies-not-set,qode-news-2.0.2,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1200,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-20.8,qode-theme-bridge,disabled_footer_top,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.1,vc_responsive

Restauracja Margeritta – menu na Walentynki

Restauracja Margeritta znajduje się we Wrześni przy Rynku. Serwuje dania kuchni polskiej, ale i nie tylko. Zamówimy tam również pizzę i makarony.

 

Lokal jest urządzony w klimatycznym i eleganckim stylu. Po wejściu na salę moją uwagę zwróciło oświetlenie poprzez zwisające z sufitu lampy, których jest chyba z 80! Imponujące wrażenie robi również antresola.

 

Restauracja Margeritta

 

Korzystając z zaproszenia, do restauracji Margeritta w której Szefem Kuchni jest Grzegorz Abramowicz trafiłam w trakcie „walentynkowego weekendu” w niedzielne popołudnie, kiedy to serwowano menu tematyczne. Obłożenie na sali było dosyć spore, ale nie odczułam tego zbytnio poprzez idealny serwis o którym wspomnę przy końcu.

 

 

Tak prezentowało się całe menu. Poniżej przedstawię dania, które miałam okazję przetestować.

 

Na początek  nie obyło się od zamówienia koktajlu o zachęcającej nazwie „Pure Love” na bazie wódki, malibu z marakują i truskawką.

 

 

Potem wybór padł kolejno na tatara i pierożki, steka i dorsza oraz brownie i Pavlową.

 

PRZYSTAWKI

 

DANIA GŁÓWNE

Restauracja Margeritta

 

DESERY

Restauracja Margeritta

 

Pierwsza pozycja, to  jedna z najbardziej popularnych przystawek. Uwielbiam tą mięsną dawkę na start. W restauracjach można spotkać różne wariacje na temat tatara, kiedy to kucharze starają się urozmaicić go nietuzinkowymi dodatkami. Tutaj było prawie klasycznie.

„Tatar siekany, żółtko confit, dip pieprzowy, chips, pieczywo”

 

 

Grubo posiekane mięso, już wymieszane z cebulą i ogórkiem, z kleksami konfitowanego żółtka z odrobiną pieprzowego dipu dla zaostrzenia smaku. Nie było więc potrzeby potraktowania go świeżo zmielonym pieprzem. Dla chrupkości zostały na wierzch dodane ziemniaczane chipsy. Do tego podstawowy dodatek, czyli pieczywo z masłem. Dostaliśmy jeszcze ciepłe bułeczki. To była porządna i smaczna porcja tatara.

 

˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜

 

Druga przystawka to propozycja dla niejedzących mięsa.

„Pierożki z ricottą, pasternak, słona granola, ogórek orientalny, oliwa zielona”

 

 

Zamawiając danie, wyobrażałam sobie, że to będą pierożki w „miękkim cieście”. Naprowadziła mnie na taką myśl ricotta 😉 Nawet teraz pisząc post i przeglądając fanpage restauracji widzę je na zdjęciu w tym daniu, gotowane… Hm…. Ja dostałam wersję smażoną.  Myślę, że jakby wmiksować do sera jakieś warzywo, np. szpinak, farsz zrobiłby się bardziej soczysty i mniej zbity, co przy twardym, chrupiącym cieście byłoby fajną kontrą. Albo można by postarać się o dodatek jakiegoś sos do maczania? 😉 Do czterech pierożków w daniu pojawiło się puree z delikatnie słodkawego pasternaka oraz odświeżający piklowany ogórek. Te smaki dobrze ze sobą zagrały. Zastanawiała mnie tylko w kompozycji ta słona granola…

 

˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜

 

Danie drugie to konkretnie mięsna pozycja, czyli stek z wołowiny.

“Stek z polędwicy wołowej, sos pieprzowy, warzywa sezonowe, domowe frytki”

 

Restauracja Margeritta

Restauracja Margeritta

 

Mięso zostało przyrządzone wedle życzenia, i podane z oczekiwanym stopniem wysmażenia.  Sos pieprzowy, to mój ulubiony w kombinacji ze stekiem. Tutaj smak całości bez zarzutów, ale prezentacja zwraca uwagę… Dla mnie to jeden wielki misz-masz na talerzu 😉 Frytki raczej nie były typowo “domowe” jak ujęto w opisie, ale smaczne.

 

˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜

 

Aktualnie trwa sezon na skrei*, więc gdzie tylko idę i widzę go w karcie, oczywiście zamawiam. Dlatego nie mogło być inaczej, wybór stał się oczywisty.

 

„Dorsz skrei, boczniak mikołajkowy, pasternak, jarmuż, sos szpinakowy, tapioka, chips”

 

Restauracja Margeritta

Restauracja Margeritta

 

*Skrei zwany także “złotem Lofotów” to wyjątkowa odmiana dorsza. Uznawany jest za najznakomitszy rodzaj tej ryby o sprężystym, jędrnym i śnieżnobiałym mięsie bogatym w składniki odżywcze. Żyje i dorasta w arktycznych wodach Morza Barentsa za kołem podbiegunowym, a gdy kończy pięć lat, udaje się w długą (liczącą ponad 600 km) drogę w kierunku tarlisk, ku norweskim Lofotom. Tu odławiany jest każdego roku, w okresie od stycznia do kwietnia.

 

Dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji próbować, polecam. Nie jest serwowany w każdej restauracji, to produkt premium…. ale się trafia…

 

Ryba była wilgotna czyli przyrządzona w punkt. Sos szpinakowy został zagęszczony tapioką. Bardzo lubię ten manewr dodawania tapioki do sosu. Jej delikatne perełki mogą zmylić, ponieważ, jak są dosyć drobne to imitują kawior. Dlatego też jest używana przez wegan do robienia “wegańskiego kawioru”.

Boczniak mikołajkowy zwany także królewskim, to aromatyczny grzyb nie mający nic wspólnego poza nazwą z tymi boczniakami, które można smażyć jak schabowe 😉  Ten gatunek boczniaka jest aromatyczny, ma smaczne, lekko pikantne i okazałe owocniki, które swoim wyglądem przypominają borowika. Widząc w daniu tego boczniaka – z wielką chęcią zamawiam.

Danie smaczne i dosyć spore. Jedyne co, to jak dla mnie chipsy na tym pięknie prezentującym się kawałku ryby i reszcie nie były konieczne 😉

 

˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜˜

 

Ok., na sam koniec było już trochę ciężko, ale nie tak, by nie móc jeszcze zmieścić deseru 😉 W końcu co, jak co, ale jak “Walentynki”, to i słodycz na talerzu jak najbardziej wskazana 😉

A więc słodkim zakończeniem uczty była dawka czekolady i beza.

 

„Pavlowa, maliny, mascarpone, krówka, owoce lody marakuja”

 

Restauracja Margeritta

 

Pavlowa w Margaricie jest także w regularnej karcie. To podobno ich „must eat”.  Ma już swoich powracających zwolenników i się nie dziwię. Nic jej nie brakuje. Były też i świeże truskawki i borówki.  Nawet jeszcze podbito słodkość krówkami własnej roboty – nie dopytałam, ale na takie wyglądały 😉 Plus za wybór jako zimnego i orzeźwiającego dodatku lodów o smaku marakui – to jedne z moich ulubionych.

 

„Brownie, krem marakuja, krem jogurtowy, owoce, lody pistacjowe”

 

Restauracja Margeritta

 

Brownie było idealne. Jeden kawałek przyozdobiono kremem o smaku marakui, a drugi jogurtowym. Tutaj dodatkiem były lody pistacjowe. Ponowny plus – to ulubiony smak lodów mojego towarzysza przy stole 😉 I tutaj nie zabrakło świeżych truskawek i borówek.

 


 

Jak wiadomo to było menu na specjalną okazję. Z miłą chęcią kiedyś ponownie zajadę do Margaritty, ale tym razem na dania kuchni polskiej z menu głównego.

Mieszkam w takim miejscu, że do Poznania i Wrześni mam prawie tyle samo km.  Cieszę się, że w końcu udało mi się zawitać w te rejony by coś zjeść. Mam wiele zapytań od mieszkańców Kostrzyna i okolic typu:  “Gdzie polecam, żeby w innym kierunku niż Poznań i nie jakoś za daleko podjechać na smaczne jedzenie?” Także niebawem postaram się o odwiedzenie innych niedalekich miejscówek.

A na tą chwilę proponuję wybrać się do restauracji Margeritta.

(Zapraszam do pogdlądania mojego profilu na instagramie https://www.instagram.com/foodiedreamka/ tam na bieżąco dodaję instastory z moich wizyt.)

 

Podsumowując wizytę stwierdzam, że restauracja Margeritta, to dobry kierunek by wybrać się na posiłek. Ogólnie oprócz moich drobnych uwag, dania były smaczne, a to najważniejsze. Dobrze, że we Wrześni jest takie miejsce, do którego można chętnie wracać.

 

A  jak wracać do restauracji, to nie tylko z powodu jedzenia…, ale i? Serwisu. Oj tak.

 

Tak, jak napisałam na początku, muszę koniecznie wspomnieć o profesjonalnym serwisie.

Obsługiwał nas miły i kompetentny kelner pan Michał. Mimo “lekkiej tabaki”,  nie czekaliśmy jakoś zbytnio długo na dania, a jeżeli już coś się trochę przeciągnęło, to pan Michał informował nas, za ile mniej więcej minut wyjdzie danie. Czuliśmy się “zaopiekowani”. Dla takiego serwisu chce się wracać. To jakby nie patrząc jest także ważne, jak zostaniemy obsłużeni. Zdarza się i tak, że goście wracają z powodu obsługi, mając swojego ulubionego kelnera czy kelnerkę. Tutaj zetknęłam się z nie często spotykanym kunsztem kelnerskim. Nienachalny profesjonalizm z lekką dozą wyluzowania.

 


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o