Kolacja degustacyjna w Krawatce - las, łąka i woda. - Foodie Dreamka
18300
post-template-default,single,single-post,postid-18300,single-format-standard,bridge-core-1.0.4,cookies-not-set,qode-news-2.0.1,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1200,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-18.0.9,qode-theme-bridge,disabled_footer_top,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-5.7,vc_responsive

Kolacja degustacyjna w Krawatce – las, łąka i woda.

22 marca miałam przyjemność być na kolacji degustacyjnej w Restauracji Krawatka w Gostyniu, której Szef Kuchni i zarazem właściciel Piotr Roszak zaprosił do wspólnego gotowania Michała Szczepańskiego Szefa Kuchni Restauracji Werbena znajdującej się w Herbarium Hotel & SPA w Chomiąży Szlacheckiej.

Michał Szczepański & Piotr Roszak

Hasłem przewodnim kolacji był „las, łąka i woda” i w takich właśnie oto klimatach pojawiały się dania na naszych talerzach, a o dobranie do nich win zadbała Aneta Dybizbańska z Mondovino.

Na start zostaliśmy poczęstowani amuse – bouche, a był to mus z wędzonego suma ze świeżym czosnkiem niedźwiedzim przesmażonym na maśle. To połączenie delikatnego w smaku musu z konkretnym liściem czosnku wspaniale przygotowało nasze kubki smakowe do dalszej uczty.

Po krótkiej chwili na każdy stół  trafiło pieczywo: bułeczki truflowe z czarnym sezamem, chleb z czarnuszką z dodatkiem sepii (naturalnego atramentu z kałamarnicy) oraz masło porowe oprószone pudrem z buraka.  

Set dań rozpoczęła przystawka rybna:

„miętus/ warzywa po grecku/soliród” woda  

(Piotr Roszak) – woda

Delikatnie obsmażony rolowany miętus przesypany pudrem z buraka podany z warzywami w trzech formach: żelem z warzyw korzennych, kawiorem z pomidora i warzywnym consome.

Danie to miało oddać smak ryby po grecku, i tak właśnie było, czyli dekonstrukcja jak najbardziej udana. Jedynym wyróżniającym się dodatkiem nietypowym dla tego dania, a jakże typowym do tematyki “wody” był marynowany słonawy soliród zwany morskim szparagiem, który idealnie przełamał delikatną rybę i warzywne smaki. Lubię te zielone “mini wężyki” na talerzu 🙂

Następnie dostaliśmy przystawkę, której nie mogłam się doczekać:

„serce wołowe/mniszek lekarski/siano łąkowe”

(Michał Szczepański) – łąka

To mój drugi tatar z serca wołowego jaki miałam okazję do tej pory jeść. Nie często jest spotykany w restauracjach. Także to był dla mnie rarytas, a kompozycja jego była wyśmienita.

Idealnie posiekane na drobno serce doprawione wędzonym olejem, do tego majonez z dodatkiem palonego siana łąkowego o cudownym dymnym aromacie. Chrupiącym akcentem były lekko słodkie chipsy z chleba posmarowane syropem z mniszka lekarskiego. Wszystko to zostało przełamane marynowanymi cebulkami.

Totalne “serce na talerzu” 😉

Danie główne rybne to:

„sum/kalafior/pigwa”

(Michał Szczepański) – woda

Tutaj mieliśmy gotowanego zrolowanego suma z palonym masłem na puree ze szczawiu, oraz z różnego rodzaju kalafiorem: romanseco, biały, fioletowy – w różnych odsłonach: puree, pieczony, gotowany, rozdrobniony surowy.

Delikatna ryba idealnie komponowała się z kwaśnym puree, jak i sosem z pigwy.

Bardzo podobała mi się prezentacja… Niektóre puree tak się pięknie ułożyło, że z tymi małymi różyczkami kalafiora tworzyło mini obrazy 🙂

mini obraz 😉

Danie główne mięsne:

„muflon/brusznica/woda brzozowa/ czekolada/ziemniak”

(Piotr Roszak) – las

Comber z muflona został wstępnie przygotowany metodą sous vide, po czym obsmażony, by w końcowym efekcie mógł trafić na nasze talerze w punkt idealnym.

Pod pięknie wyglądającą galaretką z wody brzozowej z dodatkiem kwiatów oraz owoców brusznicy (dzika borówka) kryła się konfitura z brusznicy duszonej w winie z brązowym cukrem. Miała gorzko-słodko-kwaśny smak i idealnie komponowała się z mięsem, a sos? Sos także także tutaj nieźle zagrał, to głęboki i konkretny demi glace z dzika zaciągnięty czekoladą…

Pośród tych mocnych smaków na talerzu znajdował się delikatny dłuuugo mielony gotowany ziemniak opalony palnikiem, który swoją konsystencją przypominał topiony serek. Danie zwieńczyła kruszonka z czosnkiem niedźwiedzim.

Pierwszy raz miałam okazję jeść muflona czyli tzw. dziką owcę… Mięso było delikatne, w smaku lekko słodkawe, pozbawione charakterystycznego zapachu baraniny. Przepyszne!

intermezzo

“szampan/hyćka”

Nasze kubki smakowe przed deserami oczyścił jakże przewspaniały sorbet z szampana i soku z hyćki na kruszonce. Oj tak!

Pierwszym deserem była:

„napoleonka/trawa żubrowa/szczaw/ poziomka”

(Piotr Roszak) – łąka

Tym deserem przenieśliśmy się z lasu na polanę…

Za płatkami ciasta filo została ukryta słodka napoleonka z ciasta półfrancuskiego i kremu z trawy żubrowej. Mijając ten “pieniek” oprószony jarmużem… idąc dalej napotkaliśmy przy odrobinie kruszonki lody z ukochanych przeze mnie poziomek jak i całe mrożone na zielonej pianie że szczawiu, która w tej kompozycji była oryginalnym dopełnieniem smaków łąki…

Drugi deser to:

„borowik/rokitnik/sosna”  

(Michał Szczepański) – las

Sernik z borowikiem, który skrywał w sobie przełamującą jego delikatność galaretkę z malin i brusznicy. Do tego zostały dodane kwaśne odświeżające lody z rokitnika, krem rozmarynowy, a pędy sosny kryły się w karmelowym kremie. Mały akcent w postaci jeżyn i szczawika zajęczego wzmocnił leśny klimat tej niebiańskiej w smaku kompozycji.

petit four

Na sam koniec goście zostali poczęstowani pralinkami – snickers’ami.

“Domowy Snickers” to popisowy deser restauracji, tutaj mieliśmy jego namiastkę w wersji mini. Po tym jak zjadłam tą słodką kulkę, od razu pomyślałam sobie – koniecznie tu wróć i zjedz pełnowymiarowy deser 😛 

Wszystkie dania, jedno za drugim – cała kolacja była wspaniałą, pełną bogatych smaków i aromatu, prawdziwie rozkoszną dla zmysłów podróżą przez lasy, łąki i wody, w którą zabrało nas dwóch niesamowicie zdolnych Szefów Kuchni.

Brawa także dla zgranej kuchennej ekipy Krawatki oraz perfekcyjnego serwisu sympatycznych i uśmiechniętych kelnerek.

Wszystko było dopracowane na tip-top.

Michał Sczepański, Piotr Roszak, Patryk Czwojdrak, Paweł Roszak, Grzegorz Skrzypczak

Nawet menu zostało wydrukowane na naturalnym papierze z płatkami kwiatków w nawiązaniu do łąki. Uwielbiam takie szczegóły i zawsze zwracam na nie uwagę.

Podczas kolacji dało się wyczuć wspaniałą atmosferę, a i widać było, że goście wyszli zadowoleni. Nie mogło być inaczej.

Oj zazdroszczę mieszkańcom Gostynia i okolic takiej smacznej perełki .

Ja mam zamiar w najbliższym czasie powrócić, bowiem od paru dni Piotr Roszak wprowadził nowe menu.

Dziękuję za zaproszenie i do zobaczenia 🙂

Ja z ekipą 🙂

Poniżej reszta zdjęć (po kliknięciu wyświetlają się w większym rozmiarze)

 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Do tego znany mi już z ostatniej „krawatkowej” kolacji degustacyjnej (link do wpisu – klik) PRZEwyśmienity sorbet z szampana i soku z hyćki usadowiony na przełamującej strukturę […]