Jesień i Zima - las i góry na talerzu - zaczarowane desery - Foodie Dreamka
17728
post-template-default,single,single-post,postid-17728,single-format-standard,bridge-core-1.0.4,cookies-not-set,qode-news-2.0.1,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1200,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-18.0.9,qode-theme-bridge,disabled_footer_top,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-5.7,vc_responsive

Jesień i Zima – las i góry na talerzu – zaczarowane desery

Ostatnio miałam okazję zjeść dwa niesamowite desery… a właściwie to trzy 😉 

Ich autorem jest Bartosz Fabiś pełniący obowiązki zastępcy szefa kuchni Sergiusza Hieronimczaka w restauracji Nifty.20 w hotelu Puro w Poznaniu, który ma na koncie udział w wielu konkursach kulinarnych w parze wraz z Michałem Kozłowskim (drugi zastępca szefa kuchni w Nifty.20) 

Razem stanęli na podium w: 

– Kulinarny Puchar Polski 2018 r.  – 2 miejsce

– Kulinarny Puchar Polski 2016 r. – 3 miejsce 

– Primerba Cup 2015 r.- 1 miejsce 

– Mistrzostwa Polski w podawaniu baraniny 2017 r. – 2 miejsce 

– Wielkopolski Kucharz Roku 2017 r. – 3 miejsce 

– Międzynarodowy Festiwal Kuchni Dworskiej 2018 r. – 1 miejsce

Bartosz ma niesamowity talent i wyobraźnię… talerz traktuje jak płótno malując na nim produktami, teksturami… kolorami, smakami… To wszystko ze sobą idealnie współgra. Jest smak, jest wygląd, jest przekaz. Są emocje… oczarowanie… Tak właśnie poczułam się jedząc “las” i “góry” 🙂

Bartosz postanowił, że zrobi set deserów inspirując się naturą… porami roku…

Na ten czas zostały zaprezentowane dwa: bardziej wytrawna „Jesień” i  słodka „Zima”

JESIEŃ (las) – owoce leśne, kruszonka kakao, biszkopt szpinakowy na słodko, skóra z batata z musem orzechowym, lody waniliowe, jadalne szyszki.

Natchnieniem do stworzenia tego deseru była jesień, las… i to, co spadło z drzewa.

Mamy tutaj owoce leśne z nutą czarnego bzu na ciepło przysypane kruszonką kakaową imitującą ziemię, na nim ułożona jest smażona skórka z batata z musem orzechowym wyglądająca jak kora… biszkopt szpinakowy to mech, są także jadalne szyszki syberyjskie w syropie cukrowym, lody waniliowe i pieczona beza niczym kamień czy odłamek skały, oraz anyż który kojarzy mi się z igliwiem.

Najbardziej zachwyciła mnie imitacja kory ze skórki batata, przygotowanej różnymi metodami, o których opowiadał mi Bartosz, by osiągnąć stan chrupkości i jeszcze słodszy smak, a także uwielbiane przeze mnie szyszki, które dały niesamowity posmak lasu, żywicy… były słodkie, przepyszne.

Jedząc “las” czułam się magicznie… jakbym była Calineczką spoczywającą na korze, rozkoszującą się zapachem szyszek, puszystym mchem, ciepłem bijącym od owoców przysypanych ziemią… Ten deser to bajka, w której chciało się zostać i oby nigdy się nie kończyła..

ZIMA ( góry ) – pomarańcz z nutą przyprawy korzennej, żel z yuzu, kruszonka, lody śmietankowe, bezy miętowe, śnieg z białej czekolady.

Na talerzu zostały ułożone bezowe ścianki, dające efekt góry w 3D, wewnątrz została ukryta filetowana pomarańcz podana na ciepło z nutą korzennych przypraw oraz kwaskowaty żel z yuzu, a także lody śmietankowe. Obok leżała pieczona beza imitująca skałę i kruszonka z białej czekolady z odrobiną mięty.

Jedząc „Zimę” czułam się jakbym była u podnóża góry i z kęsa na kęs wchodziła na jej szczyt osiągając go poprzez ferię przenikających się smaków. Z jednej strony: rozgrzewające wnętrze z pomarańczy z korzenną nutą niczym lawa wulkanu… (albo i nawet złoty skarb…) a z drugiej: niektóre ścianki i kruszonka z miętowej bezy, dające kontrę w postaci odświeżającego chłodu…tak samo lody, były zimne, ale z czasem od ciepłej pomarańczy… zaczęły się topić (trochę trwało zanim zrobiłam zdjęcie deseru 😉 ) i wypływać spod ścianek… także ponownie efekt wypływającej lawy… Tam się działo… co mnie totalnie zachwycało.

Oba desery to starannie ułożone i przemyślane kompozycje, dające efekt nie tylko wizualny ale i zachwycający połączeniem smaków. To wizja, przekaz… który każdy może sobie odebrać na swój sposób… Ja zostałam zaczarowana i przeniosłam się w inny wymiar…

Jest i trzeci deser, który miałam okazję zjeść dwa dni temu, bowiem był przygotowany specjalnie na Dzień Kobiet.

(w sumie nawet pasowałby pod trzecią porę roku czyli WIOSNĘ ;))

Był to: sernik śmietankowy, frużelina porzeczkowa, czekoladowe lody i kwiatowe ciastko, czyli opłatek z ciasta francuskiego z płatkami kwiatów.

Taki słodki bukiet kwiatów to ja jak najbardziej mogłabym jeść na każdą okazję 🙂

Bartosz wyznaję zasadę “jedyne co nas ogranicza to nasza wyobraźnia” zatem nie mogę już się doczekać na WIOSNĘ i LATO 🙂

Wszystkie wyżej wymienione desery nie widnieją na stałe w karcie, są to tzw. desery dnia. Ale nie traćmy nadziei, być może będzie jeszcze okazja je zjeść 😉 Stay tuned!

Tutaj jest wzmianka tylko o deserach, ale warto spojrzeć na Jego profil na instagramie www.instagram.com/bartosz_fy i zobaczyć cały przekrój wyjątkowych prezentacji na talerzu. 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o